Zawsze myślałem, że znam Władysława jak własną kieszeń. Jeździłem do niego, naprawiałem instalacje, piłem z nim herbatę. Ale pewnego dnia, po wyjściu ze szpitala, podał mi stary dyktafon i…
Zadzwonił Leszek, jego syn. W jego głosie słyszałem coś, czego nigdy wcześniej u niego nie słyszałem – zdenerwowanie. Poprosił, żebym przyjechał do szpitala, bo ojciec chce mnie widzieć. Zupełnie mnie to zaskoczyło, bo Władysław nigdy nie był typem człowieka, który prosi o pomoc. Pojechałem tam od razu. Władysław leżał na sali, wyglądał starzej niż zwykle, … Read more