Zadzwoniłem do synowej, żeby zapytać o otwarcie pizzerii, którą sfinansowałem prawie milionem dwustu tysięcy złotych. „Och, przecież otwarcie już było. Zaprosiliśmy tylko najbliższych przyjaciół”…
Siedziałem przy kuchennym stole, gdy zadzwoniłem do Ewy, żeby zapytać o otwarcie pizzerii. Łukasz od tygodni powtarzał, że lada dzień wszystko będzie gotowe. Po drugiej stronie telefonu zapadła cisza. Nie taka, w której człowiek zastanawia się nad odpowiedzią, tylko taka, gdy gorączkowo szuka słów. „Och, przecież otwarcie już było. Kilka tygodni temu. Nic wielkiego, naprawdę. … Read more