Nocna zmiana dobiegała końca, gdy do szpitala przywieźli nieprzytomnego, brudnego staruszka. Lekarz prychnął: „Znów bezdomny, jasne”. Miałam już wychodzić, ale zostałam przy nim. Rano oddziałowa…
Luba miała już dosyć. Nocna zmiana wyssała z niej resztki energii, a marzyła tylko o tym, żeby w końcu dojść do domu i zapaść w sen. Jednak na kwadrans przed końcem pod izbę przyjęć podjechał samochód. Wzburzony kierowca wyskoczył i zaczął krzyczeć, że trzeba ratować lekarza. Z auta ratownicy wytoczyli nosze, a Luba odruchowo rzuciła … Read more