Stałam naprzeciwko mężczyzny, który dwa lata temu zostawił mnie z trzydziestoma ośmioma tysiącami złotych i złamanym sercem, a teraz on patrzył na mnie z niedowierzaniem, słysząc, że to ja…

Stałam naprzeciwko mężczyzny, który dwa lata temu zostawił mnie z trzydziestoma ośmioma tysiącami złotych i złamanym sercem, a teraz on patrzył na mnie z niedowierzaniem, słysząc, że to ja...

Wiedziałam, że ten dzień nadejdzie, ale nie sądziłam, że będę wtedy stała po drugiej stronie stołu konferencyjnego. Dokładnie w tym samym miejscu, gdzie dwa lata temu Paweł oznajmił mi, że nasze małżeństwo się skończyło, on teraz patrzył na mnie z niedowierzaniem. Wszystko zaczęło się od jednego poranka, kiedy to Karolina, jego nowa żona, z uśmiechem oznajmiła, że mogę zabrać ekspres do kawy. Pamiętam, jak Paweł zabierał telefon nawet do łazienki, a ja udawałam, że nie widzę.

Thumbnail

Potem przyszedł ten wieczór, kiedy Karolina podniosła filiżankę do ust i spojrzała na mnie z wyższością. Pochyliła się do Pawła i coś mu szepnęła, a on tylko skinął głową. Wstałam wtedy, odniosłam nietknięty obiad i wróciłam do biura. Wiedziałam, że muszę przejąć kontrolę nad swoim życiem.

Budżet mojej firmy wynosił milion sto osiemdziesiąt tysięcy złotych. Gdy weszłam do działu kadr, kobieta spojrzała na mnie i powiedziała, że mam pracować w oddziale w Legnicy. Spokojnie odpowiedziałam, że chyba nie będę. Przechodząc do sali konferencyjnej, poczułam czyjąś rękę na ramieniu.

Odwróciłam się i zobaczyłam Karolinę, która z uśmiechem zapytała, dlaczego to ja mam jeździć do Legnicy. Spojrzałam jej prosto w oczy i odpowiedziałam, że nie potrzebuję wyjazdu do innego miasta, żeby zrozumieć, co się wokół mnie dzieje. Zamilkła na chwilę, pochyliła się lekko do przodu, a ja dodałam, że jeśli to wszystko, wracam do pracy. Następnego dnia o siódmej dwadzieścia wjechałam na teren kompleksu produkcyjnego na obrzeżach Wrocławia.

Monika Domańska stała przy ekspresie do kawy, kiedy weszłam do środka. Spojrzała na mnie zaskoczona, ale nie powiedziałam nic, tylko przeszłam do sali konferencyjnej. Na ekranie pojawiła się liczba siedem milionów dwieście tysięcy złotych. Monika uśmiechnęła się i powiedziała, że wiedziała, iż do tego dojdę.

W tym momencie do sali wszedł Marek Kostecki w towarzystwie członków zarządu Smakpolu. Stanął przy drzwiach, a potem podszedł do mnie. Poznał mnie i powiedział, że pracowałam do niedawna w jego firmie. Spojrzałam na niego spokojnie i odpowiedziałam, że owszem, ale teraz reprezentuję inną stronę.

Marek spojrzał do dokumentów i potwierdził, że sama część podstawowa to siedem milionów dwieście tysięcy złotych. Potem wrócił do prezentacji i powiedział, że skoro kwestie osobiste mamy wyjaśnione, przejdźmy do interesów. Przedstawiłam strategię wejścia z nową linią produktów do sieci handlowych, a Karolina, która siedziała obok Marka, przesunęła nerwowo notes. Kiedy zbierałam dokumenty, podszedł do mnie i powiedział, że może mogłabym powiedzieć Kosteckiemu, że nie mam do niego pretensji.

Spojrzałam mu w oczy i odpowiedziałam, że wrócimy do studia, po czym minęłam go i ruszyłam do drzwi. Wieczorem wróciłam do mieszkania później niż zwykle. Monika zadzwoniła i poinformowała mnie, że Karolina została zawieszona w udziale w kampanii do zakończenia audytu. Paweł dzwonił do mnie trzy razy, ale nie odebrałam.

O dziesiątej przyjechałam do studia, a zarząd zdecydował, że przechodzimy do finalnego etapu negocjacji. Siedem milionów dwieście tysięcy złotych podstawy plus udział w sprzedaży, dodatkowe milion dwieście tysięcy, co łącznie dawało osiem milionów czterysta tysięcy złotych podstawowej wartości kontraktu. Następnego ranka Monika weszła do mojego biura z teczką, a na pierwszej stronie widniała ta właśnie kwota. Spojrzałam na nią, myśląc o tym, że dwa lata temu Paweł przekonany, że pozostawił mnie z trzydziestoma ośmioma tysiącami złotych i pensją młodszej specjalistki, właśnie zakończył nasze małżeństwo.

Wieczorem pojechałam do studia, odłożyłam identyfikator do pudełka, a obok położyłam pierwszą deskę do krojenia. Wiedziałam, że ta historia jeszcze się nie skończyła.