Siedziałem z żoną przy kolacji w sanatorium, kiedy zadzwonił jej telefon. Po drugiej stronie rozległ się wściekły głos synowej: „Gdzie wy jesteście? Goście zaraz przyjadą, nic nie jest gotowane, a…
Kiedy wróciłem do domu, od progu poczułem zapach zimnego tłuszczu i wina. To nie był zapach naszego domu. U nas zwykle pachniało kawą, pastą do podłogi albo zupą, którą Teresa gotowała na dwa dni. Teraz w powietrzu wisiała woń po cudzej zabawie. Ciężka, nieprzyjemna i lepka. Zdjąłem kurtkę i poszedłem do kuchni. Teresa stała przy … Read more