Spotkałem żonę z moim bratem pod restauracją, ale to nie był przypadek. Kilka dni wcześniej znalazłem w prezencie, który dla niej kupiłem, karteczkę z numerem telefonu, którego nie znałem. Kiedy…

Spotkałem żonę z moim bratem pod restauracją, ale to nie był przypadek. Kilka dni wcześniej znalazłem w prezencie, który dla niej kupiłem, karteczkę z numerem telefonu, którego nie znałem. Kiedy...

Potrafi wejść bez zapowiedzi, rzucić klucze na komodę i od razu zajrzeć do lodówki. „Macie coś konkretnego do jedzenia? ” – rzucił, jakby wracał do własnego mieszkania. To był Jacek, brat Renaty, który zawsze pojawiał się, kiedy najmniej go potrzebowałem.

Thumbnail

„No normalnie, musiałem coś załatwić” – mruknął, ale nawet nie spojrzał mi w oczy. Przyzwyczaiłem się do tego, bo człowiek przyzwyczaja się do własnego życia szybciej, niż chciałby przyznać. A może po prostu za długo udawałem, że wszystko jest w porządku. Kilka dni wcześniej, po pracy, wszedłem do perfumerii w centrum.

Chciałem kupić coś dla Renaty, zanim pojedzie do pracy. Widziałem, jak ostatnio patrzy na inne rzeczy, jakby szukała czegoś, czego nie potrafiła nazwać. Wziąłem pudełko do ręki, zapłaciłem i schowałem do torby, myśląc, że to będzie miły gest między nami. Renata jeszcze spała, kiedy wróciłem, więc położyłem prezent na stole i poszedłem zrobić kawę.

Nie chciałem robić z tego wielkiej sceny, po prostu chciałem, żeby poczuła, że o niej myślę. Ale jej reakcja, kiedy weszła do kuchni, wyglądała raczej tak, jakby zobaczyła coś, czego absolutnie nie powinno tam być. „No przecież powiedziałam” – usłyszałem, ale nie wiedziałem, do kogo mówi, bo byłem tam tylko ja. Dopiero wtedy dotarło do mnie, jak bardzo odzwyczaiłem się od takich chwil między nami.

Renata zaczęła się szykować do pracy, a ja stałem z tą kawą w ręku i czułem, że coś między nami pękło, ale nie umiałem tego nazwać. Jacek wpadł do nas jeszcze przed południem, jak zwykle bez zapowiedzi, i od razu poszedł do kuchni. Zajrzał do lodówki, jakby sprawdzał zawartość własnej spiżarni. „Macie coś do jedzenia?

” – zapytał, a ja tylko pokręciłem głową, bo myślałem o tym pudełku, które wciąż leżało na stole. „No proszę” – rzucił z uśmiechem, którego nie rozumiałem. „No co ci szkodzi? Mam jedną rzecz do załatwienia.

” Potem zniknął, tak samo nagle, jak się pojawił. Wieczorem wróciłem do domu wcześniej niż Renata. Pudełko z perfumerii leżało tam, gdzie je zostawiłem, ale coś było nie tak – nie wyglądało na otwierane, tylko na przesunięte. Wziąłem je do ręki i otworzyłem.

Zegarek, który kupiłem, miał trafić do niej, ale zamiast tego znalazłem w środku karteczkę z numerem telefonu. Nie znałem tego numeru. Renata weszła do salonu, zobaczyła mnie z pudełkiem i zatrzymała się. „Miałam je zawieźć do salonu” – powiedziała, ale głos jej drżał.

„To zadzwonię do niego” – dodała, odwracając wzrok. Nie zapytałem, do kogo. Nie zdążyłem, bo wyszła do korytarza, a drzwi do salonu zostały uchylone. Następnego dnia po pracy nie wróciłem od razu do domu.

Pojechałem pod restaurację, o której wspominał Jacek. Stałem w cieniu, widziałem wjazd, fragment chodnika i wejście, ale sam nie rzucałem się w oczy. Nagle zobaczyłem Renatę, wysiadła z samochodu i rozejrzała się. Nie musiała do nikogo dzwonić, bo on już tam był – Jacek.

Wysiadł, ruszył w jej stronę, a ona prosto do niego. Kiedyś uśmiechała się tak do mnie, ale teraz patrzyła na niego tak, jakby widziała w nim coś, czego ja nigdy nie potrafiłem jej dać. Stałem tam i patrzyłem, a potem wsiadłem do samochodu i pojechałem do domu przez Wrocław. Telefon leżał na siedzeniu, ale ani razu nie wziąłem go do ręki.

Wieczorem Renata weszła do domu i zobaczyła mnie siedzącego w salonie. Pudełko z zegarkiem leżało na stole. „Przyniosłaś go do domu” – powiedziałem cicho. „Zadzwoniłam do niego i spotkaliśmy się” – odpowiedziała, spuszczając wzrok.

„Spotkaliśmy się? Przyniosłaś go do domu, bo miał trafić do innego faceta. ” Nie krzyczałem, nie trzaskałem drzwiami. Po prostu wstałem, włożyłem pudełko do torby i wyszedłem.

Jeszcze nic nie powiedziałem, bo wtedy dopiero zaczynało do mnie docierać, że ten zegarek nie był największym kłamstwem. Renata stała w kuchni, patrzyła na mnie, ale ani słowa nie padło z jej ust. A ja wiedziałem, że coś się skończyło, zanim w ogóle zdążyłem to zrozumieć.