Tego dnia w autobusie zobaczyłam jego twarz – twarz męża, który cztery lata temu spłonął w wypadku i którego prochy miałam w urnie. Siedział kilka rzędów dalej, żywy, z siwymi skroniami, i patrzył…
Autobus szarpnął na kolejnym przystanku, a Irina o mało nie upuściła telefonu. Była zmęczona patrzeniem w jasny ekran, więc wsunęła go do torebki. Autobus był pełny, jak zawsze w poniedziałek w godzinach szczytu. Jechała do pracy, trzymając się poręczy przy środkowych drzwiach. Wzdrygnęła się i wyjrzała przez okno. Wzrok prześlizgnął się po zaparowanych szybach. I … Read more